To nie jest tradycyjne podsumowanie, nie będzie o liczbach, sprzedanych biletach, frekwencji na koncertach i warsztatach, zjedzonych hot-dogach, wypitych drinkach, wykupionych noclegach i zamówionych taksówkach. O tym wszystkim przy innej okazji...

Soundedit '09 za nami. Dziwny to moment kiedy coś, nad czym pracujesz miesiącami, na co czekasz w gorączkowym podnieceniu bez snu, zmienia się w mgnieniu oka w plik fotografii i chaotycznych reminiscencji. Zastanawiasz się wtedy : "...a więc to już wszystko, trochę zdjęć i setki e-maili w skrzynce błagającej o uporządkowanie?..."

Jednak po pierwszym festiwalu zostanie coś więcej niż filmiki na Youtube i wpisy na Facebooku, więcej niż kilka przychylnych relacji w prasie, więcej niż słowa uznania jednych i dezaprobaty innych. Soundedit '09 będzie mitem, barwną legendą z miasta Łodzi.

Wie o tym każda z kilkudziesięciu osób, które znalazły się 11-go września, około 22.00, w studio muzycznym przy Łąkowej, by wziąć udział w jednym z najniezwyklejszych koncertów jakie kiedykolwiek zagrano. Tzw. otwarta próba zespołu Daniela Lanois, w rzeczywistości okazała się najbardziej intymnym i emocjonalnym spotkaniem z żywą muzyką i jej twórcą. Świadkowie tego wydarzenia będą o nim opowiadać swoim dzieciom i wnukom, za każdym razem z takimi samymi wypiekami, jakie malowały się na ich twarzach podczas koncertu-próby 11 września, wieczorem.

Dzień później Lanois i jego Black Dub zagrali "normalny" koncert przed liczną, festiwalową publicznością. Były bisy i owacje na stojąco. Było kolorowo i światowo na Piotrkowskiej, podczas wernisażu Gordona Raphaela, był zaczarowany tłum w Łodzi Kaliskiej podczas występu Adriana Sherwooda z Brother Culture... można by długo wyliczać, jednak to kameralny koncert dla czterdziestu kilku dusz, stanie się legendą Soundedit '09.

A to ledwie początek...do zobaczenia na Soundedit '10.
Maciej Werk
Marcin Tercjak